Gdy wyszłam ze studia na dworze padał deszcz.
Zaczęłam iść w stronę domu.
Chodniki były mokre a po ulicach spływały strugi wody.
Szłam przez park.
Poślizgnęłam się.
Złapał mnie jakis chłopak.
-Nic ci nie jest?-spytał
-Nie,dziękuję
Wstałam z jego ramion.
Spojrzałam na jego twarz.
On był zupełnie inny od Leona.
Miał czarne włosy i niebieskie oczy.
Po chwili ocknęłam sie z marzeń.
-Muszę już iść-powiedziałam po chwili
Pobiegłam w stronę domu.
On patrzył jak znikam na rogu ulicy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz